03 lutego 2026

Zostaw uchylone – Rozdział 4


Przedmioty po nas pozostają


Amanda zbudziła się później niż zwykle, o wiele później niż planowała. Tego dnia chciała wyjątkowo wstać wcześniej, by przygotować wszystkie potrzebne rzeczy do podróży. Sylvia i Martino nie mieszkali daleko, bo na końcu miasteczka, właściwie to już na przedmieściach, nieopodal lasu i rzeki, ale i tak chciała być przygotowana na każdą ewentualność, choćby na zmianę pogody czy to, że Pedro może się umorusać od stóp do głów i to niejednokrotnie.

Otworzyła zaspane oczy i sięgnęła po blaszany zegarek z budzikiem. Domyśliła się, że nie zadzwonił, bo ktoś go wyłączył, jednak nim zdążyła podnieść krzyk, to drzwi pokoju uchyliły się i przecisnął się przez niewielką szparę jej synek. Chłopiec ubrany był odświętnie, ale nie na tyle elegancko, jakby wybierali się z nim na poranną mszę. Miał na sobie popielate spodnie, białą koszulę i pomarszczone, czarne szelki zaciągnięte na ramiona. Do tego muchę w kropki i beret z daszkiem zarzuconym do tyłu, dzięki czemu wyglądał doprawdy uroczo, ale jednocześnie jak łobuzowaty hultaj.

22 stycznia 2026

Zostaw uchylone – Rozdział 3


Najpiękniejszy z niewolników


Tej nocy wysłannicy Morfeusza nie chcieli odwiedzić ani Amandy, ani Marca. Jedynie mały Pedro został obdarowany przez króla snów przyjemnym marzeniem o rycerskiej krainie, skrytej za kilkoma górami i dwoma morzami. Chłopiec odwrócił się z plecków na bok i zamlaskał z zadowoleniem. Cały czas miał zamknięte oczy, a na jego ustach występował delikatny uśmiech.

Amanda przymknęła drzwi zaraz po tym, gdy upewniła się, że jej synek śpi i powróciła do łóżka, które dzieliła wraz z mężem. Robiła wszystko, by go nie dotknąć, by nawet przypadkowo go nie trącić i nie szturchnąć.

13 stycznia 2026

Zostaw uchylone – Rozdział 2


Zanim powiesz „tak”


Amanda spełniła prośbę męża. Skutecznie wymęczyła syna różnymi grami i zabawami oraz stanowczo za długą kąpielą. Mały Pedro, co prawda, walczył jak prawdziwy rycerz i nie dawał za wygraną zmęczonym, nieustannie opadającym powiekom.

– Cytaj dalij – powtarzał na wpół przytomny, będąc na pograniczu jawy i snu.

W końcu jednak padł całkiem bez sił na puchowe poduszki. Wsunął róg jednego z jaśków między usteczka, zassał i odetchnął spokojnie, jakby mimo wszystko był szczęśliwy z tego, że sen w końcu z nim wygrał i pozwolił mu odpocząć, a tym samym nabrać energii na kolejny dzień zabawy.

30 grudnia 2025

Zostaw uchylone – Rozdział 1


Papierośnica i zapałki


Kobieta odłożyła anonim na blat nocnego stolika. Nieco ignorując opowieści synka o nocnych marach, wysunęła szufladę, gdyż naszła ją ochota na papierosa. Znalazła kilka zamkniętych w drewnianym pudełku, wraz z niemal pełną paczką zapałek. Pochwyciła całą paczkę, ale papierosa wzięła tylko jednego. Udała się na balkon i patrząc w dal, przypomniała sobie dzień, gdy po raz pierwszy zasmakowała nikotyny.

Był wrzesień, gdy przed laty, jako panienka Amanda Rodríguez, dotarła do dobrze jej znanej posiadłości. Zsiadła z wozu, który jakimś cudem jeszcze jeździł po ziemi, choć jego koła były niemodne i drewniane, a większość desek, z których został zbity, już dawno stała się pożywką dla korników. Młodej dziewczynie jednak zupełnie zdawało się to nie przeszkadzać. Uśmiechnęła się promiennie do woźnicy, który podawał jej ostatni z bagaży, ten najbardziej dla niej cenny.

Ofiary (tom 1) – Fragment 3


Waga słowa


Tego dnia Tomasz był chłodny. Wyczuła to. Jego policzek zmroził jej wargi, gdy tylko do niego sięgnęła. Musnęła delikatnie, w sposób jakby zapragnęła ogrzać jego wnętrze.

– Myślałam, że idzie wiosna, a wyglądasz jakbyś przemarzł – zauważyła.

Tomek nic na to nie odpowiedział. Nawet się nie uśmiechnął. Odłożył jedną z siatek na podłogę, a drugą, tę z alkoholem i papierosami, postawił na pobliskiej komodzie. Wrzucił klucze do górnej szuflady. Zdjął rozpięty sweter. Spróbował odwiesić go na wieszak, ale nie trafił. Odzienie spadło. Przymknął oczy i wyglądał na zirytowanego samym faktem, że będzie musiał się schylić. Zrobił to jednak i pomimo zmęczenia zostawił po sobie względny porządek. Wyjął papierosy z siatki i podobnie jak wcześniej klucze, wrzucił je do szuflady. Alkohol zabrał z sobą do pokoju. Stamtąd postanowił podążyć od razu do sypialni. Położyć się.

Ofiary (tom 1) – Fragment 2


Pierwsze lanie


Zastanawiała się co przygotować na obiad. Stwierdziła, że w końcu trzeba będzie obrać ziemniaki, zanim dostaną nóg i wyjdą, ale jej zdaniem, to nie był dobry dzień na obieranie ziemniaków. Nie przepadała za gotowaniem. Nie znosiła się przepracowywać w kuchni, a przygotowanie ryżu czy makaronu było znacznie mniej pracochłonne.

– Nie mogę mu ciągle serwować spaghetti, bo w końcu się wkurzy – powiedziała sama do siebie.

Przeszukała szufladę z przyprawami i szybkimi daniami z papierka. Odnalazła sos serowy. W lodówce znajdowały się resztki różnych szynek i pół tacki pieczarek.

Ofiary (tom 1) – Fragment 1

 
Ucieczka z bankietu


Margareta przejrzała się w dużym na niemal całą ścianę lustrze. Ułożone było z oszklonych płytek, ale ozdobione złoconą ramą. Zachodziła w myśl jak wytłumaczyć Tomkowi konieczność szybkiego ulotnienia się z bankietu. Poprawiając usta szminką w kolorze burgunda, zastanawiała się jak uargumentować chęć wyjścia. Gdyby Hubert zadzwonił wcześniej, mogłaby powołać się na niechęć do ojca i jego obecność. Teraz nie mogła już tego podać za powód, samodzielnie wytrąciła go sobie z dłoni. Nagły napad złego samopoczucia także nie wchodził w grę, zwłaszcza, że teraz, gdy udała się do łazienki, by odebrać połączenie, byłoby to co najmniej podejrzane.

28 grudnia 2025

Zostaw uchylone – Prolog


Zostaw uchylone


Pokój wypełniały ciche, naturalne odgłosy, takie jak oddechy, szepty, skrzypienie drewnianego łóżka. Z oddali dochodziło miauczenie kota, całego czarnego, któremu, gdy nadchodził mrok, oczy pobłyskiwały na błękitno–szarawy kolor, sprawiając, że nawet w nocy łatwo go było wypatrzeć, bo jego właściciele bardzo rzadko dawali lampce nocnej odpocząć.

Stary zegar ociężale poruszył minutową wskazówką, przesuwając ją dokładnie na jedynkę, sprawiając tym samym, że nastała godzina pięć po szóstej. Za oknem jednak ciągle panowała ciemność, co było urokiem mroźnej, długiej zimy.

06 grudnia 2025

Ofiary (tom 1) – Rozdział 4


 Przy wspólnym stole


Życie kocha nas niszczyć – tak uważał Tomasz Przybylski. Mężczyzna był zdania, że na każdej drodze, jakąkolwiek byśmy nie obrali, czekają na nas kłody rzucane wprost pod nogi, mające na celu skłonić nas do skoków lub padnięć na kolana. On przed laty wybrał skoczyć. Po latach ten skok mógł stać się przyczyną jego upadku.

Margareta o życiu miała takie samo zdanie i całkiem podobne do Tomka przeżycia. Oboje w przeszłości byli osamotnionymi dziećmi, zmuszonymi do tego, by zawsze ze wszystkim radzić sobie samodzielnie. Dzięki temu uchodzili za silnych, bo po równi nienawidzili okazywania słabości. Dzięki temu byli też wewnętrznie słabi, krusi, bo osamotnienie zawsze zostawia na naszej duszy piętno; sprawia, że pęka serce, a to sklejone jest takie jak posklejany, porcelanowy wazon – prezentuje się wciąż wyśmienicie, ale traci na funkcjonalności. Do posklejanego wazonu nie da się już wlać wody tak, by się nie wylewała, a to znaczy, że nie przedłuży on życia już żadnej róży, żadnemu tulipanowi.

Ofiary (tom 1) – Rozdział 3

 
Bez zobowiązań


Margareta postąpiła tak jak ustaliła z Tomaszem dzień wcześniej. Przyszła do niego z samego rana, by zjeść obiecane tiramisu i wypić mocną, czarną kawę z dużą ilością cukru. To wtedy zauważyła, że Tomek nie słodził, choć przełykał gęstą breję, krzywiąc się z każdym łykiem. Nie omieszkała zapytać, dlaczego tak właśnie jest.

– Dieta – odpowiedział krótko i niezwykle konkretnie.

– Dieta? – zdziwiła się. Oparła wygodniej o oparcie krzesła i splotła ręce na piersi, jakby wyczekiwała kontynuacji tego tematu. Podejrzewała cukrzycę.

– Trener nie pozwala – objaśnił.