Mieć własne zdanie
– Nadal się nie odzywasz? – zapytał Marco i wycofał na główną drogę.
– Z tobą nie ma sensu rozmawiać. Z tobą nie ma rozmowy – stwierdziła z bardzo dużym niezadowoleniem wymalowanym na twarzy.
– Skoro tak bardzo lubisz mówić, to może pochwalisz się tym kto miał cię przed naszym ślubem? – brzmiał, jakby ją zagadywał, jakby nie mówił o zdradzie, a o czymś co oboje przeczytali w porannej gazecie.
– Znowu – syknęła. – Sam nie byłeś wierny, ale mnie chcesz rozliczać! – uniosła się, nie zważając na to, że jej synek niespokojnie się zawiercił.
– Nie byłem wtedy twym mężem – przypomniał.
– A więc ja twą żoną, także nie – odparła hardo.
– Byłaś już narzeczoną.
– Gdybym się dowiedziała wcześniej – zaczęła, zupełnie nie zwracając uwagi na to, że jej mąż zjechał na pobocze.
Marco nie umiał prowadzić pojazdu i kłócić się jednocześnie.
– To co by było, gdybyś się dowiedziała wcześniej? – dopytywał z lekką drwiną.
Spojrzała mu w twarz i bez strachu, żadnej ogłady i zahamowani, wyznała:
– Rozłożyłabym nogi przed innym, zanim wcisnąłeś pierścionek na mój palec. Może wtedy to on zostałby moim mężem i byłabym szczęśliwsza. Nie musiałabym znosić twoich humorów. – Chwyciła za klamkę i w dużym zdenerwowaniu wysiadła z samochodu.
– Ja też nie muszę znosić twoich, kurwa mać – syknął gniewnie sam do siebie i także opuścił samochód. Przeszedł przed maską i zagrodził żonie drogę. – Wsiadaj z powrotem! – ryknął.
– Nie muszę cię słuchać! – odkrzyknęła.
– Właśnie, że musisz, bo jesteś moją żoną! – upierał się i wskazał dłonią na samochód.
– To niczego nie zmienia! Nadal mam swoje zdanie! – wykrzykiwała dalej niezwykle śmiało swoje twierdzenia.
– Ciekawe, gdzie będzie twoje zdanie, jak zdejmę pasek i ci w domu nastrzelam!?
Przez moment się zawahała i nawet o krok cofnęła, jednak szybko wysunęła wojowniczo podbródek i odpowiedziała pewna swego:
– Ciągle w tym samym miejscu.
– Wsiądź do samochodu – polecił już bez krzyku, ale nadal nie był spokojny.
Pedro się obudził i zaczął przecierać zaspane oczy. Poczuł, że jest cały mokry i ani trochę mu się to nie spodobało. Wystraszył się i zaczął płakać.
– Wsadź chociaż to dziecko do samochodu, a sama jak chcesz, to idź na piechotę – nalegał, impulsywnie trzęsąc przy tym dłonią.
– I pozwoliłbyś mi na to? – nie dowierzała.
– Tak, ale po dotarciu do domu, odbiłabyś się od zamkniętych drzwi. Rozwód zostawiłby syna przy mnie, dlatego rób co mówię – zagroził warkliwie i nie czekając na reakcję żony, ponownie zajął miejsce za kierownicą.
– Tyle warta jest twoja miłość? – zapytała, sadowiąc się na miejscu pasażera z synem na kolanach. – Mojego odbicia się od drzwi? – dopytywała.
Położył dłonie na drewnianej kierownicy i poczuł się głupio. Zrozumiał, że powiedział za dużo, ale nadal uważał, że Amanda sama była temu wszystkiemu winna.
– Powiedziałem, to co musiałem, byś usiadła na dupie – wyjaśnił, siląc się przy tym na spokój i opanowanie. – Nigdy cię nie uderzyłem. Nigdy nawet na ciebie ręki nie podniosłem, choć mnie zdradziłaś...
– A ty to mnie niby nie!? – uniosła się, na co mały Pedro zapłakał jeszcze głośniej.
– Zamilcz! – wrzasnął Falcone. – Faktem jest, że spałem z innymi kobietami, ale od dnia, w którym zostałaś moją narzeczoną, nie było żadnej innej, podczas gdy ty, tuż przed ślubem, oddawałaś się lokajowi. – Uderzył palcem wskazującym w kierownicę.
– Wiedziałeś? – zdziwiła się.
– Nie, jestem idiotą – zironizował.
– Zrobiłeś mu coś – szepnęła z przestrachem.
Jej serce uderzało tak mocno, iż miała wrażenie, że zaraz połamie wszystkie żebra. Błyskawica przecięła niebo i oświetliła twarz Marca w taki sposób, że zaczął ją przerażać.
– Co? – zapytał i zmarszczył brwi oraz czoło w geście zdziwienia.
– To dlatego masz jego zegarek w szufladzie swojego biurka, w swoim gabinecie! – oskarżała go dalej, a łzy ciurkiem spływały po jej policzkach.
– Nie mam żadnego zegarka żadnego Borysa – zaprzeczył. – Za to mam żonę, która lepiej, gdyby dzisiaj już nic nie mówiła.
Pedro szlochał, Amanda płakała, a Marco ruszył z pobocza, ale niespodziewanie skręcił w zupełnie obcą drogę.
Więcej informacji
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz